|
![]() Niewielka grupa kibiców mszańskiej drużyny obejrzała sobotni mecz KS Turbacz z gorlickim Glinikiem. A warto było wyrwać te dwie godziny i obejrzeć stojące na dobrym poziomie spotkanie. Gorliczanie górowali nad piłkarzami spod Lubogoszczy techniką - widać u nich ogranie i boiskowe cwaniactwo, ale serca do walki mieli w sobotę mniej od piłkarzy Franciszka Mrózka, a sił, co trzeba przyznać, obu ekipom wystarczyło na 90 minut. Sobotni termin meczu nie był fortunny. Wielu piłkarzy Turbacza o 16 kończy pracę, a tu o tej trzeba było już być na boisku. "Krótka ławka" i nerwy towarzyszyły zatem mszańskiej ekipie od pierwszego gwizdka.
![]() Mecz dla gospodarzy ułożył się jednak znakomicie - już w 6 minucie bramkę dla Turbacza zdobył S. Wierzycki, który dokładną centrę z rzutu wolnego G.Popławskiego celnym strzałem głową zamienił na gola. Przez I połowę na murawie dominowali gospodarze, ale do szatni schodzili niepocieszeni, bo tuż przed gwizdkiem kończącym pierwsze 45 minutach, Glinik wyrównał. Niestety, sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach, które lubią się zemścić.
![]() Ta bramka nie powinna paść - wrzucona w pole karne piłka przez nikogo niepokojona, minęła wszystkich na swojej drodze i ku zaskoczeniu K. Kawuli wpadła do siatki. Stało się to w 44 minucie, a w minionych trzech kwadransach sytuacji na podwyższenie wyniku, gospodarze mieli, co najmniej kilka. Piłka jednak mijała bramkę, lub jak przy strzale głową z 3-4 metrów B.Pasia, jak spod ziemi wyrósł bramkarz Glinika.
![]() II połowa to piłkarskie szachy - gra się wyrównała i niestety, zaostrzyła. Na brutalność najlepszym lekarstwem jest żółty kartonik. Łukasz Kogut, młody arbiter z Nowego Sącza pobłażliwy nie był i gorliczanie wracali z Mszany Dolnej z dwiema żółtymi i jedną czerwoną kartką. W drużynie Turbacza "żółtko" zobaczył kapitan I.Potaczek. Zwycięstwo z Glinikiem dawało Turbaczowi pozycję lidera, a tu wciąż remis i coraz mniej czasu. Na widowni raz po raz słychać było głośne pomruki niezadowlenia, gdy piłkarze Turbacza marnowali kolejne okazje na zmianę rezultatu.
![]() Nerwy udzieliły się też Prezesowi klubu Władysławowi Szczypce, który raz po raz swoją "lepszą" prawą nogą siedząc na trybunach, trafił kilka razy kostkę swojego kolegi z boiska z dawnych lat - Czesława Nawarę. Może wten sposób chciał wesprzeć napastników Turbacza na murawie, gdy ci seryjnie pudłowali ? Aż w końcu nadeszła 63 minuta meczu i składna akcja duetu Paś - Piekarczyk w obrębie szesnastki. Napastnik Turbacza nie ryzykował strzału, ale po brawurowym slalomie pośród defensorów Glinika odegrał piłkę pod nogi Krzysztofa Piekarczyka, a ten młody napastnik wiedział, co trzeba z futbolówką zrobić, by znalazła miejsce w siatce gości. Dla młodego piłkarza Turbacza była to już bramka nr 5 w tym sezonie.
![]()
![]() Turbacz wyszedł na prowadzenie i zwycięstwa nie oddał do końca. Kapitalną partię rozegrał w mszańskiej "jedenastce" Michał Smoleń - dzielił i rządził, grał twardo i często kości "chrupały", gdy toczył boje o futbolówkę z gorliczanami. A po ostatnim gwizdku Prezes Szczypka przeprosił p. Czesława Nawarę za "faule" na widowni, zaś kibice odetchnęli z ulgą. Kolejne trzy punkty zapisujemy na koncie mszańskiej drużyny i gdy zerkniemy na tabelę, to Turbacz odnajdziemy na jej czubie. Po siedmiu meczach mszańska ekipa z 16 punktami prowadzi w sądeckiej okręgówce.
![]() W najbliższą niedzielę 23 września kolejny mecz na "własnych śmieciach" - o godz. 16.00 KS Turbacz podejmuje Victorię Witowice Dolne. Ale to nie koniec emocji piłkarskich w Mszanie Dolnej. Po wyeliminowaniu w rozgrywkach Pucharu Polski drużyny Zalesianki Zalesie Górne ( 7:1) Turbacz trafił na III ligową Limanovię Szubryt. Ten mecz w środę, 26 września o godz. 16.00 na Stadionie Miejskim w Mszanie Dolnej. Zapraszamy wszystkich kibiców - zapowiada się bogaty piłkarsko tydzień !
![]()
Red.
|


















.jpg)

.jpg)















Drukuj





































